Walka o miliardy zysku NBP

Podjazdowa wojna Ministerstwa Finansów z Narodowym Bankiem Polskim przerodziła się wczoraj w otwarty konflikt. Stawką są miliardy złotych, które mogłyby ulżyć budżetowi państwa.

Zarząd NBP i członkowie Rady Polityki Pieniężnej od kilku tygodni spierali się, jak podzielić wypracowane przez bank w 2009 roku 20 mld zł. Prezes Skrzypek chce jak najwięcej z tego zatrzymać w banku na czarną godzinę, by wzmocnić jego kondycję. Zwiększy to stabilność całego systemu finansowego. Według niego zysk NBP to ok. 4 mld zł i tyle, jak nakazuje prawo, chce przekazać do budżetu państwa.

Większość członków Rady uważa, że NBP powinien być hojniejszy i wesprzeć budżet - jak obliczają - kwotą 8 mld zł.

Ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu zależy na jak największej wpłacie, bo kryzys powiększył do gigantycznych rozmiarów dziurę w państwowej kasie. Jeśli wpływy podatkowe będą niskie i zawiedzie plan prywatyzacji, dług publiczny może przekroczyć w tym roku barierę 55 proc. PKB. Wtedy wszyscy będziemy mieć problem. Zgodnie z prawem budżet na 2012 r. nie mógłby mieć wówczas żadnego deficytu - a to oznaczałoby dalsze cięcia wydatków, zamrożenie pensji budżetówki i podwyżki podatków.

Tlący się od kilku tygodni spór o zysk NBP wybuchł na wczorajszej konferencji prasowej Rady Polityki Pieniężnej.

Zyta Gilowska, Sławomir Skrzypek i stojąca po przeciwnej stronie sporu Anna Zielińska-Głębocka odpowiadali na pytania dziennikarzy, przerzucali się argumentami i ripostowali, nie kryjąc zdenerwowania.

W pewnym momencie prezes Skrzypek ostro przerwał Zielińskiej-Głębockiej i podsunął jej kartkę.

“Pani nie mówi prawdy.” - odczytała uwagę prezesa na głos Zielińska-Głębocka.

Zdaniem większości członków Rady zarząd NBP celowo tak interpretuje przepisy, by wpłacić do budżetu mniej pieniędzy i zachować je we własnej rezerwie. Ale to Rada określa reguły tworzenia rezerw NBP. We wtorek wprowadziła takie zmiany do przepisów o tworzeniu rezerw, że do budżetu państwa trafiłoby właśnie 8 mld zł z zysku NBP.

Na to natychmiast zareagował zarząd banku. Wczoraj wydał oświadczenie, w którym zarzuca Radzie łamanie prawa i wprowadzanie przepisów działających wstecz (nowe reguły mają bowiem zastosowanie do zeszłorocznego bilansu). Prezes banku Sławomir Skrzypek powiedział na konferencji prasowej, że zarząd ma opinie prawne potwierdzające te zarzuty. Autorem jednej z nich jest znany konstytucjonalista Piotr Winczorek.

Ale zdaniem innego konstytucjonalisty, Ryszarda Piotrowskiego, zachowanie równowagi budżetowej może uzasadniać uchwalenie prawa działającego wstecz.

Teraz w sprawie zysku mamy więc pat. Sławomir Skrzypek zapowiedział, że prawnicy NBP będą się zastanawiać, jak wybrnąć z tej sytuacji. Do 30 kwietnia bilans NBP musi trafić do premiera. Skrzypek zadeklarował, że wywiąże się z tego obowiązku. Rada może jednak nie zaakceptować sprawozdania finansowego przedstawionego przez zarząd.

Jaka będzie więc wpłata do budżetu? Dziś można powiedzieć tylko, że nie mniejsza niż 4 mld zł.

Tuż po posiedzeniu członkowie Rady Polityki Pieniężnej i zarządu banku pojechali na spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem, ministrem finansów Rostowskim i szefem doradców premiera Michałem Bonim. - Spotkanie było bardzo rzeczowe i w merytorycznej atmosferze. Po obu stronach była wola współpracy - podsumował je dyplomatycznie Skrzypek.

Przeczytaj podobne:

Dodaj komentarz